Pijany dachował przy kapliczce - potem doszedł kolejny problem

2 min czytania
Pijany dachował przy kapliczce - potem doszedł kolejny problem

FOT. KMP w Ostrołęce

Auto wbiło się w ogrodzenie kapliczki, dachowało, a kierowca odszedł z miejsca zdarzenia. Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce szybko odnaleźli 49-latka w pobliżu. Badanie wykazało blisko 3 promile alkoholu, a w systemach wyszło też, że nie miał prawa jazdy.

Do zdarzenia doszło w niedzielę 22 marca około godziny 21:00 w Zaorzu w gminie Goworowo. Dyżurny otrzymał zgłoszenie o groźnie wyglądającym wypadku - samochód miał uderzyć w ogrodzenie kapliczki. Na miejsce natychmiast skierowano patrol Policji oraz służby ratunkowe.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący nissanem stracił panowanie nad pojazdem, wjechał w ogrodzenie i dachował. Po wszystkim oddalił się, ale nie zniknął daleko. Funkcjonariusze odnaleźli go niedługo później w pobliżu miejsca zdarzenia. Okazał się nim 49-letni mieszkaniec powiatu ostrołęckiego. Mężczyzna miał bełkotliwą mowę, czuć było od niego alkohol i miał problem z utrzymaniem równowagi. Mimo poważnych uszkodzeń auta nie odniósł poważnych obrażeń.

Badanie trzeźwości pokazało blisko 3 promile alkoholu w organizmie. Policjanci sprawdzili też jego uprawnienia i ustalili, że nie posiada prawa do kierowania pojazdami. Po badaniach lekarskich mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Pobrano od niego również krew do dalszych badań na obecność alkoholu i środków odurzających.

Dzięki pracy policjantów i prokuratora 49-latek usłyszał już zarzuty, w tym za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, do których się przyznał. Odpowie także za jazdę bez wymaganych uprawnień. Nadkom. Tomasz Żerański z KMP Ostrołęka przypomniał: > “Apelujemy do wszystkich kierowców o rozsądek i odpowiedzialność za kierownicą. Jedna nieodpowiedzialna decyzja może doprowadzić do tragedii.”

Taki finał nocnej jazdy pokazuje, jak szybko zwykła przejażdżka może zamienić się w sprawę karną i widok rozbitego auta przy kapliczce. W tym przypadku o szczęściu można mówić tylko dlatego, że skończyło się bez ofiar, choć bilans dla kierowcy i tak jest bardzo ciężki.

na podstawie: KMP w Ostrołęce.

Autor: krystian