W sieci nikt nie znika bez śladu - za hejt grożą realne konsekwencje

W sieci nikt nie znika bez śladu - za hejt grożą realne konsekwencje

Hejt w internecie nie kończy się na ostrym komentarzu. Policja przypomina, że agresja w sieci przybiera formę wiadomości prywatnych, wpisów na forach i w mediach społecznościowych, a uderza w ofiary jak zwykła przemoc psychiczna. Skutki potrafią być bardzo konkretne - od lęku i bezsenności po depresję.

Jak wynika z policyjnego materiału, hejt najczęściej trafia w osoby publiczne, ale nie omija też zwykłych użytkowników internetu. Cel ataku bywa prosty: wygląd, poglądy, zachowanie albo decyzje. W praktyce jeden wpis potrafi rozpędzić spiralę ataków, która wychodzi daleko poza ekran telefonu i zostawia po sobie realne problemy.

To nie jest już internetowa złośliwość, tylko zachowanie, które może zakończyć się wymierzoną karą. Autor materiału wskazuje na powołanie się na Kodeks Karny - przede wszystkim art. 216 dotyczący znieważenia oraz art. 190a odnoszący się do gróźb karalnych. Do tego dochodzą przepisy o ochronie prywatności, w tym RODO oraz ustawy o ochronie danych osobowych. Policja przypomina też, że działa specjalna jednostka zajmująca się przestępstwami popełnianymi w internecie. Osoba pokrzywdzona powinna jak najszybciej zgłosić sprawę funkcjonariuszom i równolegle zawiadomić serwis albo forum, na którym pojawił się atak.

Jak zaznacza nadkom. Tomasz Żerański, internet nie daje sprawcy bezkarności, a ofiara nie zostaje z takim problemem sama. Hejt potrafi wyglądać jak „tylko komentarz”, ale w praktyce bywa początkiem sprawy, która bardzo szybko wchodzi na policyjne i prawne tory.

na podstawie: Policja Ostrołęka.